Najnowsze komentarze
 
2013-08-13 18:08
banki_ do wpisu:
Śmierć nie wybiera
Otóż to, każdy jest odpowiedzialny za siebie.
 
2012-01-24 12:49
kronos do wpisu:
Śmierć nie wybiera
Cóż życie to nie formuła którą należy przestrzegać i już będzie dobrze. Nie ma reguł, można[...]
 
2011-10-11 03:51
Polikartus do wpisu:
Śmierć nie wybiera
Nic nie dzieje się przypadkowo, każdy z nas jest odpowiedzialny całkowicie za siebie, swoje[...]
 
2011-09-07 22:01
dr_cvaniak do wpisu:
Go East! Czyli marsz na dziki wschód.
Zapomniałem dodać, że dziewczyny są wyjątkowej urody :) kilku prawie się oświadczyłem ;)
 
2011-09-07 21:08
srebrnooka do wpisu:
Go East! Czyli marsz na dziki wschód.
Jako mieszkaniec regionu, gdzie nigdy nie braknie księżycówki a drogi są proste tylko dla[...]


O mnie
 
Zjawiska i inne fakty z życia wzięte


Kategorie Bloga


Moje linki


Ulubione blogi
 


Archiwum Bloga
 
Rok 2012
 
Rok 2011
 
Rok 2008
 
Rok 2007

Rozgość się...

Dancing Nancy

2012-12-10 20:25
 Oceń wpis
   

Ponad rok ciszy. Aż strach się bać... jak pies Chojrak :)

Zmiany.. zmiany.. zmiany... Nowe miasto i nowi ludzie.

Niestety zmiana z Wrocławia na Warszawę. hmm dla większości jest ona niedopuszczalna. Nie tylko przez pewne animozje klubowe bo to klub wojskowy i to klub wojskowy

Starzy kibice powinni jeszcze pamiętać czasy zgody między Legią a Śląskiem? kiedy było w miarę miło.

Ja, na szczęście, piłką nie do końca się interesuje (krajową oczywiście). Wiadome Wam są przyczyny. Czyli poziom gry zmuszający do picia dużej ilości alkoholu. Bo tylko na rauszu da się to oglądać.

Co ma w sobie Warszawa? co mnie tu zatrzyma...? Na razie nastawiam się na obserwację.

Pozdrawiam Wszystkich! I proszę Warszawiaków o wskazówki "co gdzie i kiedy"!

Tagi: wrocław, warszawa, dom, zmiana, powrót


2011-09-17 15:57
 Oceń wpis
   

Wiadomość o śmierci naszego kolegi była dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Człowiek młody, świeżo upieczony mąż i ojciec. Pierwsza myśl o powodzie jego śmierci jaką miałem to wypadek. Jak się później okazało powodem było słabe serce. Przykre, że ludzie w tym wieku mają takie problemy. Zawał ledwo po trzydziestce to coś co nie powinno się zdarzyć.

Z drugiej strony co róż słyszy się, że sportowcom zdarza się to wyjątkowo często nawet przed dwudziestym rokiem życia. Tylko, że on nie był sportowcem... i może to go zgubiło. Zwykło się mawiać, że człowiek prowadził niekoniecznie higieniczny tryb życia. Pił i palił i to dużo za wiele. A co gorsza zdarzało mu się brać różne inne używki.

Tuż przed ślubem wydawało się, że wyszedł na prostą, a własna rodzina spowoduje zmianę zachowań. Niestety...
Odszedł.

[*]S[*]

 

Tagi: śmierć, przyjaciele, młodość


2011-09-07 20:57
 Oceń wpis
   

Od dawna pałam szalenie do klimatów wschodnich landów polski. Drogi mają proste - ktoś pomyślał, że droga nie musi robić w kształcie tzw eS prowadząc przez wieś, może ją przeciąć na wprost :) WOW! Widoki przepiękne.. Zaczynając od jezior koło Suwałk i Augustowa, przez rzeki w szczególności linia Bugu i ogrom zieleni, kończąc się głuszą totalną w Bieszczadach.

Tym co uwielbiam w tamtej okolicy jest tępo życia. Nikomu się nie spieszy. Nikt nie pędzi. Wszyscy maja czas dla siebie i innych. A gościnność ludzi których tam poznałem jest wręcz szkodliwa dla zdrowia :) Organizują imprezy z dnia na dzień, bez problemu zwołując czasem kilkanaście osób. Goszczą bez umiaru z naturalnym wdziękiem.

Czasami mam wrażenie jakbym znał tych ludzi od wielu lat. Ich otwartość i chęć obcowania z innymi czyni nasze spotkania jeszcze wspanialszymi. Mam ochotę skorzystać z propozycji zakupu działki w tamtych rejonach. Wybudować dom i się przeprowadzić :)

Delegacje spędzane w landach wschodnich są czysta przyjemnością. Szkoda, że ani razu nie byłem tam na wakacjach. Będę musiał to nadrobić.

mmm... wakacje..

Tagi: bug, jezioro, Wschód, gościnność


2011-08-30 09:23
 Oceń wpis
   

Jak wspomniałem wcześniej, co tydzień przemierzam trasę z Warszawy do Wrocławia. Od dłuższego czasu pokonuję tę trasę od 5 do 7 godzin w zależności od zjawisk drogowych, które pojawiają się na drodze, szczególnie na na jednej części mianowicie słynnej "Gierkówce".

Przed rozpoczęciem remontów byłem żywo zainteresowany, aby poznać ich skalę. Informacje, które odnalazłem dawały nadzieje, że da się tamtędy przejechać. Na odcinku 120km od Piotrkowa Trybunalskiego do Warszawy miały być trzy zwężki po kilka kilometrów. Pomyślałem więc sobie... nie będzie tak źle!!

Niemiłe zaskoczenie. Chyba się komuś powaliło i zamiast trzech zwężek zrobił trzy „rozwężki” i to pięciokilometrowe. Cała trasa na odcinku od Piotrkowa do Radziejowic jest zryta totalnie.

Pomijam to, że mam teraz duuuużo czasu na przemyślenia jadąc tą trasą, słucham na CB takich wiązanek, że aż ucho puchnie. Sądzę, że zimą będzie tam nie tylko masakra komunikacyjno - korkowa, ale także wiele dzieci zostanie sierotami. Trasa dzięki tym zwężkom i strasznym nierównościom stała się jeszcze bardziej niebezpieczna. Na dodatek niektórzy starają się wyprzedzać pomimo zakazu wyprzedzania i słupków rozdzielających przeciwne pasy ruchu.
Najmilej jest wtedy jak wyjedzie na drogę walec bądź inna „pędząca” maszyna drogowców. Jedzie przez kilka kilometrów generując za sobą kilkukilometrowe korki. Nie pojedzie po pasie właśnie budowanym bo to kłopot... nie ma drogi technologicznej na dodatek bo chyba oszczędzają.

Zastanawiam się nad tym jak oni chcą zdążyć na EURO12 bo w niektórych miejscach wygląda to fatalnie. A zaraz zima (podobno od końca września przymrozki) dodatkowo utrudni bądź uniemożliwi dalsze prace.

Na EURO12 pojedziemy z Wrocławia  do Warszawy przez A2 bądź Łódź bądź siódemkę tę z Krakowa. Nadkładając sporo kilometrów.

Tak czy inaczej masssakra drogowa nas czeka. Taka totalna :) bo teraz mamy tylko samą massakrę.

Pozdrawiam cierpliwych kierowców!
 

Tagi: wrocław, warszawa, droga, remont, euro 2012, ósemka


2011-08-24 16:28
 Oceń wpis
   

Jestem porażony poziomem gry pewnej polskiej drużyny z gwiazdą w godle. Poziom jaki zaprezentowali wczoraj w meczu z Apoelem był poniżej krytyki. Żenujące widowisko i wstyd.

Co ciekawe drużyna ta zbudowana jest z (podobno) już światowych graczy, o dużym doświadczeniu pucharowym. Po oglądnięciu wczorajszego spektaklu dochodzę do wniosku, że z pewnością większość z tych zagranicznych graczy Wisły ma polskie korzenie. Styl gry pasował idealnie do naszej reprezentacji.

Spektakl pod tytułem "bezładna kopanina" przeszedł już do historii wraz prawie 50 milionami euro jakie miała zainkasować Biała Gwiazda za swoje występy w fazie grupowej LM.

Jak widać piękne stadiony to nie wszystko. Trzeba jeszcze zainwestować w mądre szkolenie zawodników. Aż na usta pcha się znana przyśpiewka... "PZPN.... PZPN... fafarafa PZPN". Dziękujemy Panowie za młody narybek i miszczostfo w 2050!

Do zobaczenia na orliku!

Z piłkarskim pozdrowieniem!

ps. wczorajszy mecz oglądałem na trzeźwo... to był błąd! :/

Tagi: liga mistrzów, wisła, PZPN, bah, karabah


2011-08-19 15:03
 Oceń wpis
   

Zastanawia mnie mocno to co się dzieje z walutami i z indeksami giełdowymi.
Ani jeden analityk nie komentuje tych zjawisk dogłębnie, ani ich nie tłumaczy w żaden sposób. A posteriori blubra coś o zmianie, która wystąpiła, że dyskontuje się właśnie jakieś tam "zjawisko"...
Rozumiem przepływ kapitału pomiędzy rynkiem walut a towarowym... jak jedno rośnie to drugie spada (przynajmniej najczęściej).
Nie rozumiem zjawisk takich jak:
USA drukuje dolary, zmienia się rating na inną ilość AAAAAA - a efekt?? ani jedna waluta nie umocniła się wobec dolara na tyle znacznie jak powinna. Czy ktoś wie dlaczego?
Osobiście miło by było gdyby, dolar kosztował 1,9 PLN nie zaprzeczę :) pojechałbym na zakupy do USA.. Wiem, że to mało prawdopodobne, ale para euro dolar powinna zbliżyć się do 1,5 - 1,7?? Nie sądzicie?

Podobnie za dziwne uważam zmiany na giełdzie. Jak można zrozumieć zmianę wartości indeksu o 2-5% przy obrotach rzędu 500 mil pln do 1000mil?? przecież to jest jakieś nieporozumienie aby "kieszonkowa" ilość obrotów powodowała takie zmiany.

Jak tłumaczyć, że 200 milionów eur wprowadzone na rynek polski może wpłynąć na zmianę kursu eur/pln o 2-3%?
Zaczynam wierzyć w teorie spiskowe... jesteśmy tylko niewolnikami banków i innych instytucji. Nie dane będzie nam posmakować wielkiego bogactwa :)

Pozdrawiam wszystkich posiadaczy kredytów w CHFie!

Tagi: waluta, indeksy, usd, EUR


2011-08-09 19:38
 Oceń wpis
   

Był tam mój ulubiony sprzedawca, który wiedział czego słucham, znał mój gust muzyczny... był mi w stanie doradzić, polecić.
Sprowadzał dla mnie "wynalazki", które wspólnie słuchaliśmy i ocenialiśmy.
Dostęp do Internetu był utrudniony, więc była to zabawa po omacku. Kupował najpierw kasety (znacznie tańsze) po czym po wspólnym słuchaniu zamawiał płytę, gdy nasza ocena była wystarczająco wysoka.


Jedynym źródłem informacji były autorskie audycje radiowe, gdzie puszczano muzykę z różnych zakątków świata. No i oczywiście Lista Przebojów Trójki :) (walka o słuchawki w każdy piątek z moim rodzeństwem jest czymś niezapomnianym). Pan Marek Niedźwiecki w pewien sposób ukształtował mój gust muzyczny wraz z kilkoma innymi prezenterami takimi jak Wojciech Mann czy jego podopieczny Piotr Metz. 


Teraz z moich sklepików został tylko jeden. Na dodatek wyspecjalizowany w jazzie. Żeby znaleźć coś w swoim guście patrzę na amazonie na polecane mi płyty zgodne z moimi ostatnimi zakupami. Z ratunkiem przyszły mi aplikacje na komórkę, które pozwalają rozpoznać melodie właśnie graną w radiu czy w "markjecie".


Ale tęsknoty za kolonialnymi sklepikami, z wykwalifikowaną kadrą, żadne "protezy" nie zagłuszą...

Tagi: radio, sklep, muzyka, meloman


2011-08-06 12:24
 Oceń wpis
   

Ostatnio nie mam zbyt dużo czasu na oglądanie TV. Dodatkowo mój LCDek postanowił zastrajkować... coś wysiadło. Nie będę podawał marki tego cacka, żeby nie promować cudu techniki, który można podobno naprawić za 1500PLN!! (wg. serwisu) :/ 5 lat posługi starczy. Może się zmęczył? Jemu też przecież wolno.

Włączał się od czasu do czasu za wieloma prośbami (polegającymi na "zabawie z kablami i ostukiwaniu gamonia").
Człowiek czuje się bezsilny wobec fachowców, którzy mogą wmówić wszystko człowiekowi. Przecież nie mam pojęcia co się zepsuło w moim TV czy pralce... przychodzi fachman i mówi swoją cenę za przywrócenie do życia urządzenia.
Dotyczy to także innych "rzemieślników". Ostatnio koleżanka przypadkiem na wakacjach musiała awaryjnie iść do dentysty. Okazało się, że rzekome lekarstwo, które wetknął jej stały dentysta (od lat) to nic innego jak chwilowe wypełnienie wkładane przez dentystów jak nie do końca wiadomo co się będzie z zębem dziać.

Jak Twój stały usługodawca jest Cię w stanie naciągnąć to co dopiero obcy. Aż włosy stają dęba.

Właśnie pracuje nad samodzielną naprawą mojego LCDka. Zobaczymy w jakim budżecie się zamknę :)
W końcu jestem z pokolenia Adama Słodowego... mój guru czuwa nade mną.

Obyście zawsze trafiali na uczciwych fachmanów!

Tagi: awaria, tv, naprawa, naciągacze, fachowiec


2011-08-02 08:45
 Oceń wpis
   

Kolejny dzień z opadami i znów widać kto nie czuje totalnie auta i nie powinien mieć prawa jazdy. Inna opcja walki z tą patologią to wysłanie na doszkolenie praktyczne.
W miastach (zaznaczam, wszystkich bez wyjątku!) najgorzej jest jak spadnie deszcz (o śniegu nie mówiąc), nagle wszyscy zaczynają jechać 20-30 na godzinę bo wydaje im się, że jadą po lodowisku. Częściowo rozumiem tych co jadą po drodze brukowanej lub z torami tramwajowymi na drodze. Tam faktycznie może nastąpić jakiś uślizg. Ale żeby na pięknym nowy asfalcie jechać jak na procesji?? To jest przesada!


Dlaczego ludzie nie jeżdżą na pola manewrowe?? Oczywiście zaraz odezwą się głosy, że nie ma takich u nas. Ale na pewno jest parking przy markecie. Tam można się wyżyć i przy okazji czegoś nauczyć.. Po pierwsze nauczyć się warto gdzie się kończy moja prawa strona auta?? I gdzie się kończy tył mojego auta. Rozumiem częściowo kobiety, które nie mają takiego zmysłu przestrzennego jak faceci (naukowa teoria żeby nie było). Ale żeby facet kładł się na kierownicę żeby zobaczyć czy zahaczy przodem przeszkodę?? Żenada :)


Na takim parkingu także można sprawdzić jak zachowuje się auto w ekstremalnym skręcie czy hamowaniu na mokrej nawierzchni i zauważyć, że woda to nie lód!
Uwielbiam także kierowców tzw królów prostej... na zakręcie jedzie 30 km na godzinę w mieście i poza miastem a na prostej jedzie ile fabryka dała, aby na końcu "dać po hamulcach" tak, że wszyscy wjeżdżają mu w tył.


Z pozdrowieniami! Dziękując za cierpliwość zawodowych kierowców, którzy z tą bandą ślimaków muszą na co dzień się wzmagać :)
 

Tagi: miasto, auto, nauka jazdy, deszcz, ślimaki, poślizg


2011-07-31 14:32
 Oceń wpis
   

Korporacje stoją angielską manierą i językiem. Gdzieniegdzie nawet są zasady, że na spotkaniach wszyscy porozumiewają się po angielsku/niemiecku itp. Jest to na pewno przydatne gdy obcokrajowcy współpracują z nami.

Umiejętności językowe naszych rodaków, jak wiemy, są dość mocno zróżnicowane. Z autopsji wiem, że większość z aplikantów, delikatnie mówiąc, naciąga informacje o swoich umiejętnościach językowych. Wpisują że angielski znają bdb a faktycznie jest to poziom najwyżej dobry... Tłumaczenie jest czasem zabawne np: bo kolega (który według kandydata posiada gorsze umiejętności posługiwania się językiem angielskim) wpisał też bdb.

Oto kilka zabawniejszych stwierdzeń:

Proszę opowiedzieć coś o sobie:

- na pytanie "kak tjebja zawud?" (odpowiedź: "mjenia zawud elektromechanik")

- "ja żywu in wrocław"

- "im interested.. interesting..." (nie doszliśmy do ładu czy Pan był interested czy interesting)

Ciekawym zjawiskiem jest używanie stwierdzeń anglojęzycznych w biznesowej mowie. Przyznaje się szczerze, że czasem sam mam kłopot, aby znaleźć polski odpowiednik słowa, które pojawiało się w fachowych obcojęzycznych publikacjach.

Ale koledzy i koleżanki czasem używają słów, których odpowiedniki polskie zna nawet przedszkolak.. ale nie brzmią one chyba tak fachowo jak te po angielsku (dodatkowo są czasem źle wymawiane):

- będziemy się czardżować?? (zapytał mój przyszły klient)

- ta informacja jest nice to have... (powiedział klient na moją propozycję)

- to nie jest nasz core business (pan mówił najpierw kul biznes.. a teraz mówi kol biznes) nikt nie ma śmiałości prezesowi zwrócić uwagi.

- oto nasz forecast (Pan dyrektor wymawia forekast przykro bo wyniki przedstawia na walnym)

- jaki jest schedule tego meeting'u Panowie??

Jest jeszcze wiele ciekawych stwierdzeń używanych przez moich klientów. Większość powoduje różne, najczęściej zabawne, odczucia.

Jakie najciekawsze stwierdzenia pojawiły się u Was?

 

 

Tagi: języki, angielski, wymowa
1 | 2 | 3 |